Losowanie Candy zostaje przeniesione na 10 lipca!!! Proszę osoby,
które się jeszcze nie zgłosiły o dokonanie tego w komentarzu pod tym postem !!!
Dziękuję.
I jeszcze jedno chciałam dopowiedzieć:
Dla Olki... Proszę, sprawdź co to znaczy kujon... Jestem pewna, że nie wiedziałaś :/ ...
Może byś nauczyła się używać słów, których znaczenie znasz ???
Ok. Przechodzimy do posta ;). Nasz dzień wyglądał tak:
Najpierw zebrałyśmy się niedaleko mojego domu i poszłyśmy na busa ;).
Dojechałyśmy na miejsce i spacerkiem dotarłyśmy do sklepu z ubraniami, jak my go nazywamy ? Nazywamy go '' Dinozaury '' , bo za ladą jest wieeelki rysunek dinozaurów. Marlena kupiła tam spodenki - zdjęcie :
Powyżej spodenki Marleny.
Powyżej jak wyglądają te spodenki na kimś, tutaj na mnie :P .
Mam takie same, tylko że turkusowe :D.
Po wyjściu z Dinozaurów poszłyśmy do Rossmana :)... Kupiłam... Parasol :P I Marlena też :P A oto i zdjęcia :
Powyżej mój parasol.
Powyżej parasol Marleny.
Gdy wyszłyśmy z Rossmana, jeszcze powolniej udałyśmy się do Pilota - papierniczego ;P . Kupiłam tablicę korkową, szpilki do tej tablicy, notatnik i ... autko dla mojego młodszego braciszka :P. Oto zakupy z tego sklepu :
Tablica korkowa i szpilki do niej powyżej.
Powyżej mój notatnik.
Powyżej autko dla mojego braciszka :P. Jest z niego zadowolony. To dobrze, bo tanie to wcale ono nie było :P.
Później tak się jakoś złożyło, że Olka zobaczyła sklep z okularami przeciwsłonecznymi i Full Capami :). Natalia Bryndza kupiła Full Cap, a Olka i ja okulary ;). Myślę, że Olka też doda zdjęcia swoich zakupów w jej poście, bo ja niestety ich nie mam ;(. A oto moje okulary:
Powyżej moje okulary z przodu.
Powyżej moje okulary z boku.
Po kupieniu okularów i Full Capa, poszłyśmy do zoologa - musiałam kupić sianko dla mojej świnki morskiej :D. Hm... Nie wiem czy to ciekawe zdjęcie, ale jak wszystko, to wszystko :
Zakupy zostały wtedy już praktycznie prawie skończone. Poszłyśmy do Narcyza na '' sok '' , ale wyszło z tego tyle, że tylko Olka zamówiła coś do jedzenia i była to kremówka ;). Ja i Olka znalazłyśmy do tego świetne rozwiązanie, bo ja lubię ciasto na górze i spodzie, a Olka lubi krem ze środka... Jadłyśmy to jak świnie za przeproszeniem :D. Z tego niestety zdjęć nie ma, bo miałam ubabrane paluchy, ale jest filmik, który postaram się dodać - kręciła go Natalia Bryndza więc muszę poczekać aż go doda ;P. Wtedy go skopiuję i wstawię do posta ;).
Po tej wielkiej uczcie XD miałyśmy iść na pizzę, ale zatrzymałyśmy się przy fontannie ;). Z tego też jest filmik, dodam go gdy Natalia już go udostępni ;). Ale żeby nie było tak nudno dodaję zdjęcie tej fontanny :
(zdjęcie nie wykonane przeze mnie)
Później dotarłyśmy na pizzę - ja, Olka i Marlena całe mokre XD. Oj tam, oj tam :P. Zamówiłyśmy pizzę i w oczekiwaniu na nią Natalię dręczyło to, że nie kupiła niebieskiej tylko fioletową czapkę i razem z Olką poszły kupić jeszcze tą niebieską ( gdy wróciły okazało się, że kupiły czarno-białą ). W tym czasie ja i Marlena czekałyśmy na pizzę ... I bardzo szybko doszła - nie było zbyt ruchu ;). Razem zjadłyśmy połowę i gdy dziewczyny doszły zjadły drugą już zimną połowę :P. Marlena w tym czasie grała na telefonie Olki.
Kiedy wszyscy zjedli poszłyśmy do busa. Zapłaciłyśmy już za swój kurs, usiadłyśmy na miejscach i.... Olka zapytała się Marleny :
- Ej, masz moją komórkę ???
- Nie mam, oddałam ci ją - odpowiedziała Marlena.
Wtedy Olka wpadła w wielką panikę, wybiegła z busa , za nią pośpieszyła Marlena, a ja i Natalia jakoś się wygramoliłyśmy - miałyśmy największe zakupy i jakaś pani zatamowała nam drogę ... Natalia dzwoniła na telefon Olki, ale ona nie odbierała. W końcu odebrała za którymś razem - zostawiła komórkę w restauracji. Zdyszana opowiedziała nam przez telefon gdzie jest i że już do nas idzie na przystanek. Olka doszła i...
OKAZAŁO SIĘ, ŻE TYM RAZEM ZGUBIŁYŚMY MARLENĘ !!!
Szybko biegłyśmy przez całe Wadowice w jej poszukiwaniu... Wszystkie bardzo przestraszone... Wreszcie zobaczyłyśmy ją całą czerwoną, bo biegła przez pół Wadowic bez zatrzymania... Okazało się, że biegnąc za Olką skręciła w złą przecznicę .... Ojej !!! Jakiego stracha nam napędziła...
W końcu wsiadłyśmy do busa i odjechałyśmy do domu. Przy okazji jeszcze buty zdążyły mnie obedrzeć i lała mi się krew :/... Ale Olkę też nieźle obdarły gdy w panice biegła po telefon :P. Kupiłyśmy plastry i jakoś dogramoliłyśmy się do domów.
To był naprawdę dłuuuugi dzień...
Na koniec jeszcze filmik z Olką na poprawienie humoru tym, którzy go dzisiaj nie mają :D :
Pozdrawiam, Natalia!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz